W ciągu ostatniej godziny przeczytałam wszystkie wpisy na moim blogu. Czuje się jakbym cofnęła się w czasie. Wpisy sięgają, aż 2003 roku to przelom 2/3 klasy gimnazjum. Śmiesznie jest czytać o problemach, które kiedyś wydawały mi się nierozwiązywalne. Sprawdziany, prace domowe czy nuda w czasie ferii hehe kiedy to było. Teraz marze o chwili wytchnienia, nie chce czuć się jak robot uwięziony w kajdanach pracy. Ale tę kwestie udało mi się rozwiązać, to prawie tak samo jak odnalezienie wspaniałego leku na opryszczke hehe Spełniły się moje marzenia sprzed ponad 3 lat. Udało mi się dostać na Uniwerek, na studia dzienne. Może to nie jest szyt moich marzeń czy ambicji jeśli chodzi o padagogike jako taką, ale udowodniłam niedowiarkom że moża. Jeśli się chce to można osiągnąc sukces opierając się wszystkim przeciwnościom. Moge zaliczyć to do moich życiowych sukcesów.
Wszystkie poprzednie notki pojawiały się przeważnie w grudniu ( pewnie popołudniu hehe ) W koncu w tym miesiącu rok dobiega końca, wlącza się refleksja nad odchodzącym czasem. Tym razem bedzie inaczej. Mamy środek lata, dokładnie 10 sierpnia 2009, pisze notke bo jak zwykle moj humor jest raczej ujemny niż dodatni. I zdałam sobie sprawe, że nigdy nie napisze tu gdy bede szcześliwa. Szczeście dziele z najbliższymi, to ich zarażam i obdarowuje moimi uciechami. Rzeczom martwym powierza sie żal i smutek. Tak jak dziś. Po wielkiej eufori 5 sierpnia czas na spadek na sam dno rozpaczy. Gdy wydaje nam sie, ze wszystko juz jest tak jak byc powinno... nagle BUM! I wszystko co wydawało sie ułożone w calośc wali sie jak domek z kart. Mam nadzieje, ze na tej kupce gruzu na samym szczycie bedzie as serce. Ze bede w stanie wyciągnąc tego asa z rekawa i pokazać, że nie da sie tak po prostu kogos zagiąć, zniszczyć czy upodlić. Tak to nie wygląda, od najgorszego dna mozna sie odbic. Można udawać, że coś nie mialo miejsca ale jesli komos podstawia sie pod nos niezbite dowody to sam sie porgaza. Idzie na dno jak tytanic. Niech nie zdziwi sie jak złamie sie w pol i utonie w swojej niegodziwości. Uderzy o dno wybrukowane wyrzutami sumienia. I zniknie w ciemności. Może stało by sie tak gdyby ten ktos mial wyrzuty sumienia. Ale niestety, braki w podstawowych odczuciać daja za wygrana. I trzeba wszystka wziac w swoje rece. Żegnam i nie mowie do widzenia.
Dziś pierwszy dzień świąt. Ogólna wyżerka i błogie lenistwo. Coś zupełnie innego niż robiłam dotychczas. Mam czas... Brzmi to dość dziwnie bo nigdy go nie mam a teraz mam go az nad to. To dobrze ... przynajmniej mam czas na duperele... cieszenie sie z prezentow, układanie puzzli, jedzenie śmieci, czytanie książek, słuchanie muyki non stop, wylegiwanie sie przed telewizorem, myslenie nad tym czy zjesc teraz czy za pieć minut ... hehehe troche mi tego brakowało.
Dzieki świętom mogłam spotkać sie z przyjaciółmi, wymieniliśmy sie prezentami, drobiazgami nic droższego niz to potrzebne... Liczą sie drobiazgi, liczy sie gest :]
Słodko, aż mnie mdli ... Jeszcze w radiu Andrzejewicz <rzyg>
W kazdym badz razie jest dobrze, moja kolezanka z pracy zareczyla sie ze swoim chłopakiem :] bardzo się ciesze, że K. się na to odważył :] już szukam sukienki na wesele ;)
Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, rok 2007 dobiega końca, szkoda to był niezły okres w moim życiu. Stabilny i spokojny. A nastepny ma być szalony ! 2008 strzesz się nadchodze ]:->
^^
I znów wracam do puktu wyjścia. Ponownie koniec roku i rachunek sumienia. Ten rok w porównaniu z ubiegłym wypadł korzystniej. Nie chce się z nim tak mocno rozstawac jak to było ostatnio. Oczywiście napotkało mnie wiele przeciwności losu ale to jak każdego. Choć nie moge powiedziecz, że nie brakowało sukcesów. Znalazłam nowa prace, może nie wymarzoną ale jednak lepsza i ciekawszą. Poznałam wiele nowych ludzi mniej lub bardziej zaakceprowanych przeze mnie. Jestem także zadowoloną studentką 2 roku pedagogiki juz po pierwszym egaminie III semestru :) Moje stare i nowe przyjaźnie są na ustabilizowanym gruncie. Choć były wzloty i upadki to jednak "co nas nie zabije to wzmocni"!
Przeżyłam tez dość zwariowaną wakacyjną przygodę hehe jesienią też troche sie działo... Ach ci chłopcy :p
Ale jak to zimą musiało powiać chłodem.
Nowy rok natomiast bedzie dość przełomowy, ponieważ chce startowac ponownie na Uniwerek. Tym razem chce lepiej sie do tego przygotowac. Staram sie ale łączenie pracy, szkoły, znajomosci i domu oraz dolanczanie do tego nauki, nie jest tak proste jak wydawalo mi sie na poczatku. Ale jesli nie sprobuje to bede tego na pewno mocno zalowac. A marzy mi sie zeby za pol roku napisac tu, ze tym razem sie udalo.
Dalsza nauka wiarze sie z rezygnacja z pracy, moze nie jest to jakis dramat ale bedzie mi szkoda tego, ze nie bede pracowac z osoba, ktora tak polubilam.
Rachunek sumienia oraz male streszczenie + plany na przyszly rok sa juz jako tako spisane. Ale to co teraz sie u mnie dzieje to inna historia:
Zaby znalezc czas by tu napisac musialam sie rozchorowac, zlapac katar, kaszel poprostu baja :p
Czasem zaluje, ze nie jestem bardziej hmm systematyczna, zmotywowana ale czasem to dosc trudne.
Ostatnimi czasy bylam na łyżwach. Pierwszy raz w zyciu mialam te dziwadla na nogach i nie powiem stasznie mi sie spodobalo. Mowiac skromnie ani razu nie zaliczylam gleby :D zobaczymy co bedzie nastepnym razem :p
Dzis mamy 2 grudnia wielkimi krokami zblizaja sie Swieta. W tym roku wydluzyla mi sie dosc ostro lista prezentow. Najlepsze jest w tym to, ze nie moge sie doczekac kiedy je wrecze i zobacze reakcje przy ich otwieraniu ^^
Jednak nie bedzie to takie proste ... papier do pakowania mam ale jak narazie to nie mam co pakowac :p
Jeszcze jest czas na pomyslunek oraz zakupy ... zawsze jest czas na sprawianie przyjemnosci i obdarowywanie szczęszciem :]
Swiat jednak potrafi stanac na glowie. Gdy wydaje Ci sie ze wszystko jast poukladane i nic sie w Twoim zyciu nie zmieni, w jednej chwili wszystko wywraca sie o 180 stopni.
Wszystko zaczelo sie od formata. Dziwny zbieg okolicznosci, ale gdy wszystko znika z pamieci twojego komputera, zdajesz sobie sprawe ze zostajesz z niczym. Tracisz wszystkie kontakty z gg, cala muzyke gromadzona z mozolem przez kilka miesiecy, zdjecia te powazne jak i zabawne, samotne jak i w gronie przyjaciol, wszystkie pliki z filmami, obrazkami, tekstami, wlasnymi wypocinami, skanami z obrazkami ktore sam/a narysowales/las.
Gdy po wszystkim wlanczasz komputer, czekasz na zaladowanie, wchodzisz na swoj profil, a tam tylko kosz i standardowa tapete WindowsaXP. Przerazajace!
Tak samo jest w zyciu chwila nie uwagi i tracisz wszystko i od poczatku zbierasz, szukasz, kolekcjonujesz, pozyczasz, gromadzisz, skanujesz, pobierasz, chomikujesz a gdy wydaje Ci sie ze wszystko jest juz w porzadku tracisz to bezpowrotnie.
Jesli chodzi o moje zycie to akurat nie jest tak zle, w moim zyciu udalo sie po "formacie" odzyskac najcenniejsze "dane".
Zreztgnowalam z pracy i jestem w trakcie szukania nastepnej, lepszej , wydajniejszej i ciekawszej.
Zaliczylam sesje bez poprawek i na zadawalajacych mnie ocenach.
Bawilam sie na imprezie w swietnym, nowym towarzystwie.
Spotykam sie i doskonale czuje sie w starym towarzystwie.
Jak narazie nie zaluje zadnej decyzji podjetej przez ostatnie 2 miesiace. To co zrobilam, powiedzialam czy pomyslalam udalo sie i bez konsekwencji istnieje i pracuje na mnie.
Czasem trzeba podjac jakas decyzje nie zawsze wygladajaca na swietlana. Niektore decyzje przyszly nagle i te okazaly sie najtrafniejsze.
Tekst dnia: